ŚWIDNIK · MEŁGIEW · PIASKI · TRAWNIKI        GAZETA BEZPŁATNA

piątek 20 września 2019, Imieniny obchodzą: Renata, Filipina
  • Strona główna
  • Zasięg
  • Redakcja
  • Reklama
  • Napisz do nas
  • Archiwum
  • Najważniejsza jest modlitwa

    Z księdzem Piotrem Mendlem rozmawia Katarzyna Gileta-Klępka

    Nasz Świdnik: Jaka jest geneza tych listopadowych świąt?
    Ksiądz Piotr Mendel: W pierwszych wiekach chrześcijaństwa, ludzie w obawie przed bałwochwalstwem nie oddawali czci żadnym stworzeniom. Jednak z czasem zaczęła się tworzyć pewna tradycja, uznano, że w niektórych osobach, takich z krwi i kości, zamieszkała wielka łaska. Pan Bóg upodobał sobie te osoby, więc są one godne czci. Najpierw przedmiotem kultu stała się Matka Boska. Zaczęto budować kościoły ku jej czci, układano dla niej modlitwy i pieśni. Równolegle, krwawe prześladowania Kościoła rozbudziły kult męczenników. Chwałą dla ludzi było umrzeć dla Chrystusa. Dzień ich śmierci był jednocześnie ich dniem narodzin dla nieba. Ten prywatny kult dość szybko stał się bardziej powszechny, oficjalny.  W maju 608 roku papież Bonifacy IV poświęci Matce Boskiej i świętym męczennikom Panteon, pogańską świątynię. Początkowo uroczystość Wszystkich Świętych obchodzono więc w maju. Jednak ze względu na to, że do Rzymu przybywały wtedy rzesze ludzi, a był to przednówek, ze względów praktycznych przeniesiono święto na jesień. Kiedy były już zebrane plony, Rzym mógł wyżywić te tłumy pielgrzymów.
    Uroczystość Wszystkich Świętych ma więc bardzo długą tradycję. A kiedy narodził się zwyczaj obchodzenia Dnia Zadusznego?
    – Wspomnienie wszystkich wiernych zmarłych, wprowadził 2 listopada we Francji opat Benedyktynów, św. Odylon. To on zarządził, aby w tym dniu modlono się za dusze wszystkich wiernych zmarłych. Ta idea bardzo szybko rozpowszechniła się w Europie.
    Jaka jest różnica pomiędzy uroczystością Wszystkich Świętych a Dniem Zadusznym?
    – 1 listopada Kościół oddaje chwałę wszystkim świętym, tym oficjalnie uznanym i tym nieznanym z imienia. Natomiast Dzień Zaduszny jest dniem modlitw za ludzi zmarłych, których dusze odbywają jeszcze pokutę.  Można więc powiedzieć, że pierwszego dnia listopada kościół się raduje z powodu takiej ilości orędowników, a drugiego dnia modli się o zbawienie tych, którzy po śmierci od razu nie poszli do nieba.
    A co z dość powszechnym określeniem „święto zmarłych”?
    – Można mówić „święto zmarłych”. Święto, w sensie, że spotykamy się ze swoimi bliskimi zmarłymi i świętujemy z nimi, tak jak na przykład w domu świętujemy wigilię czy czyjeś urodziny. Tu chodzi o ten praktyczny wymiar świętowania.
    W jaki sposób ludzie mogą zatroszczyć się o dusze swoich bliskich zmarłych?
    – Najważniejsza jest modlitwa. Może przybierać ona różne formy. Wypominki polegają na tym, że zapisujemy imiona zmarłych, których wspomina się podczas specjalnej modlitwy różańcowej. Wypominki są związane z Dniem Zadusznym. Ważne jest, że się wypowie imię zmarłego i za niego się odmawia ten różaniec. To wynika z wiary, że nasza modlitwa może wyjednać zbawienie tym, którzy już odeszli. Można także zamawiać msze w intencji zmarłych. Jeśliby wysłuchać wszystkich intencji mszalnych, to zdecydowana większość jest właśnie za dusze zmarłych. Osoby zmarłe są czasem w niezbyt  komfortowej sytuacji. Teologia mówi, że ludzie po śmierci trafiają w trzy miejsca – do nieba, piekła bądź czyśćca. Jeżeli ktoś trafi do nieba, no to strzał w dziesiątkę, ale jeśli trafi mu się czyściec albo piekło, to może liczyć tylko na pomoc żyjących. Korzyść z takiej modlitwy za zmarłych jest obopólna.
    Jaki jest duchowy wymiar tych listopadowych świąt?
    – Te listopadowe święta pięknie spinają naszą egzystencję. Z jednej strony wyznaczają nam cel, czyli znalezienie się w gronie świętych, w Domu Ojca. Natomiast drugi dzień listopada pokazuje nam nieuchronność przemijania. Uświadamiamy sobie wtedy do czego zmierza biologiczne życie. Człowiek składa się przecież nie tylko z materii, ale i z ducha.
    Czasem wydaje mi się, że ludzie zaczynają traktować uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny dość powierzchownie. Zamiast na modlitwie, skupiają się na kupowaniu okazałych wieńców, zniczy. Dziwi mnie też fakt, że okolice cmentarzy w pierwszych dniach listopada przypominają, szczególnie w większych miastach prawdziwe jarmarki. Poza kwiatami i zniczami, można tam kupić słodycze, zabawki dla dzieci czy nawet gofry lub kebaby.
    – To prawda. Trudno się przed tym ustrzec, dlaczego tak ważny jest nasz rozsądek. Natomiast jeśli chodzi o te znicze i wieńce. To chyba wynika z natury człowieka. Lubimy, kiedy o nas dobrze mówią. A mówią o nas tak, jak nas widzą. Jeżeli ktoś przyjedzie w tych dniach świątecznych na cmentarz i zobaczy nieuporządkowany grób, to źle pomyśli o rodzinie zmarłego. Jeżeli natomiast ludzie widzą uporządkowany, ale niezbyt przystrojony pomnik, to pomyślą, że ktoś jest skąpy.
    Kilka lat temu ze Stanów Zjednoczonych przywędrowała do Polski tradycja zabaw urządzanych w przeddzień uroczystości Wszystkich Świętych. Mam oczywiście na myśli Halloween. Dlaczego Kościół tak niechętnie się do tego odnosi?
    – Nie byłoby w tym nic złego, gdyby chodziło tylko o urządzanie zabaw. Jednak problem jest bardziej złożony. Korzenie Halloween sięgają tysięcy lat wstecz, aż do dawnej celtyckiej tradycji. Nie można więc oderwać tego zwyczaju od jego pogańskiej genezy. Celtowie oddawali wówczas cześć bogu zmarłych. Wierzono, że w nocy z 31 października na 1 listopada na ziemię zstępują duchy osób zmarłych i odwiedzają swoich żyjących krewnych. Ludzie gasili wtedy wszystkie ogniska i pochodnie, a przed swoimi domami wystawiali żywność dla duchów. Niezatroszczenie się o pokarm dla duchów mogło spowodować wiele nieprzyjemnych następstw. Ta pogańska tradycja zaczęła zanikać wraz z rozprzestrzenianiem się religii chrześcijańskiej. Halloween jest jednak odrodzeniem się tych dawnych, celtyckich zwyczajów. Przebieg współczesnych zabaw odpowiada celtyckim obrzędom.
    Dziękuję za rozmowę.