ŚWIDNIK · MEŁGIEW · PIASKI · TRAWNIKI        GAZETA BEZPŁATNA

sobota 25 stycznia 2020, Imieniny obchodzą: Tatiana, Paweł
  • Strona główna
  • Zasięg
  • Redakcja
  • Reklama
  • Napisz do nas
  • Archiwum
  • To sejmik decyduje o rozwoju regionu

    Z prof. dr. hab. Waldemarem Paruchem Pełnomocnikiem Prezesa Rady Ministrów ds. Centrum Analiz startegicznych rozmawiamy o zbliżających się wyborach samorządowych, znaczeniu sejmiku województwa i stojących przed nim wyzwaniach. 

    – Jak Pan ocenia znaczenie najbliższych wyborów samorządowych? Czy są one ważniejsze niż poprzednie, mniej ważne, czy może są to wybory o takiej samej randze?

    – Każde wybory są ważne, samorządowe też. Natomiast te w 2018 r. będą na pewno inne niż w 2014. Cztery lata temu stawka była standardowa. Chodziło o to, kto będzie rządził gminami i województwami oraz w starostwach, natomiast dzisiaj wyraźnie mamy problem innego typu. Polacy zdecydują jak będzie wyglądała konfiguracja polityczna po tych wyborach w kontekście wyborów parlamentarnych w roku 2019. Aktualnie istnieje spór pomiędzy obozem rządzącym z jednej strony, a z drugiej strony różnymi partiami opozycyjnymi – zarówno tymi z opozycji liberalno-lewicowej, jak i z Polskim Stronnictwem Ludowym. Jest to spór natury strategicznej, czyli generalnej, widocznej z poziomu państwa i z poziomu poszczególnych województw. 

     

    – Jakie jest znaczenie wyborów do sejmiku województwa?

    – Mieszkańcy wszystkich województw wybierają sejmik, który potem wybiera marszałka województwa. Ten zaś obsadza personalnie urząd marszałkowski. To oznacza, że wybiera osoby, które zarządzają finansami w skali województwa i to one dystrybuują te finanse, zwłaszcza pieniądze europejskie. Podział finansów w dużym stopniu decyduje o rozwoju województwa, a przede wszystkim poszczególnych jego ziem, części składających się na owo województwo. Ponadto do władzy marszałkowskiej należy obsadzanie różnych stanowisk w bardzo ważnych instytucjach, między innymi w instytucjach kultury, ale także i w szpitalach. 

    Bardzo często politykę się prowadzi poprzez wybór określonych osób, które mają pewien styl zarządzania, model prowadzenia polityki. Zwłaszcza problem się zdarza wtedy, kiedy mamy inny układ polityczny między władzą centralną,  rządem a władzą samorządową, czyli urzędem marszałkowskim. Widzimy bowiem też z analiz, że przez ostatnie kilkanaście miesięcy, kiedy dokonały się zmiany polityczne w Polsce, wiele urzędów marszałkowskich było w kontrze wobec rządu. Widzieliśmy to w procesie inwestycyjnym, kontraktowaniu inwestycji unijnych, czy chociażby teraz dostrzegamy ten problem w szacowaniu szkód wynikających z suszy. Szacowanie należy do komisji powoływanych przez władze samorządowe, których działalność jest tak wyjątkowo opieszała, że utrudnia Ministerstwu Rolnictwa i Rozwoju Wsi wypłacanie stosownych rekompensat. 

     

    – Dotychczas w wyborach do sejmiku frekwencja była znacznie niższa niż w wyborach burmistrza czy do rady miasta. Jakie są przyczyny tego stanu rzeczy?

    – No nie do końca, bo są to te same wybory. Raczej była niższa w odniesieniu do wyborów prezydenta państwa i parlamentarnych. W wyborach samorządowych wybieramy sejmik województwa, rady powiatów oraz wójta, burmistrza czy prezydenta miasta w tym samym głosowaniu, na odrębnych kartach, ale tego samego dnia. Tutaj różnicy frekwencyjnej nie ma. Natomiast jest pewien problem. Otóż Polacy są przywiązani do samorządności, ale mają małe zainteresowanie uczestnictwem w wyborach samorządowych, dlatego, że one w odróżnieniu od prezydenckich nie są aż tak mocno spersonalizowane. Aż tak wiele namiętności nie wybucha z powodu obsady urzędu wójta w danej gminie jak w odniesieniu do państwa. Z badań wiemy, że trochę inni wyborcy chadzają na wybory samorządowe, a inni na wybory prezydenckie i parlamentarne. To nie jest tak, że w obu przypadkach głosują dokładnie ci sami ludzie. Natomiast faktycznie w III RP frekwencja w wyborach samorządowych licząc jej „małość” jest na drugim miejscu, po wyborach do europarlamentu. 

     

    – Jak Pan ocenia aktualne funkcjonowanie zarządu województwa i sejmiku województwa lubelskiego oraz ich współpracę z Rządem Rzeczypospolitej?

    – Można powiedzieć, że symbolem funkcjonowania tego samorządu są dwa przedsięwzięcia. Jest to Centrum Onkologii Ziemi Lubelskiej im. Św. Jana z Dukli, które pokazuje, że ta władza nie potrafi rozwiązywać problemów i doprowadziła do zapaści w zarządzaniu jednym z najważniejszych szpitali na terenie województwa, jedynym profilowym tego typu. Drugim przykładem, który został mi ostatnio opowiedziany jest największa uczelnia w Polsce, czyli UMCS, który starał się o pieniądze na dofinansowanie remontu Chatki Żaka. Wiemy doskonale, że Lublin stoi studentami i władze województwa odmówiły tych pieniędzy powołując się na to, że powinny finansować inne przedsięwzięcia z zakresu kultury, tam chodziło bodajże o kulturę ludową. To pokazuje jakie jest zrozumienie interesów społeczności przez aktualne władze samorządowe tegoż województwa. 

     

    – Jakie będą według Pana główne wyzwania, przed którymi stanie nowy zarząd województwa? Jakie powinny być jego priorytety?

    – Najpierw standardowo, jeśli się zmieni władza, czyli orientacja polityczna zarządzająca województwem to będzie względnie szybkie przeprowadzenie inwentaryzacji po poprzednikach, bo pamiętajmy, że ci poprzednicy rządzili województwem 8 lat, a tak naprawdę tym województwem rządziło PSL. Bezwzględnie trzeba przeprowadzić audyt, dokonać analizy zysków, bo pewnie takowe będą, jak i też strat. Opisać sytuację województwa, obejrzeć tą sytuację w kontekście polityki państwa, zwłaszcza polityki rozwojowej. Wiemy przecież, że rząd i Beaty Szydło, i Mateusza Morawieckiego dokonuje bardzo istotnej redystrybucji pieniędzy, przesuwając je w kierunku województw wschodnich i środkowych w Polsce. Po drugie, należałoby się wpisać w różne projekty regionalne, przede wszystkim chodzi o budowę Via Carpatia, ponieważ znów musimy odpowiedzieć na pytanie: co to ma oznaczać dla województwa lubelskiego? Jak województwo lubelskie ma się dostosować do nowej arterii komunikacyjnej? Ta arteria komunikacyjna, jakkolwiek ona by nie wyglądała, nie będzie jedynie czynnikiem rozwojowym. Trzeba zacząć myśleć jak to skonsumować. Następnie ustalić to co będzie marką województwa lubelskiego, czyli priorytety oraz opisać zasoby jakie są w tym województwie, w które należy wpisać politykę rozwoju, Strategię Odpowiedzialnego Rozwoju. Z tego co wiem, do tej pory to wszystko wygląda stosunkowo słabo. No i też są różne zadania, których realizacji Polacy oczekują od samorządu. Z badań wiemy, że takim kluczowym zadaniem jest organizacja opieki nad osobami starszymi, nad osobami z niepełnosprawnościami. Jest to jedno z głównych oczekiwań nie tylko w województwie lubelskim. Ponadto na terenie województwa lubelskiego mamy dwa oczekiwania, które też się mocno wybijają: drogi lokalne i służba zdrowia. Tak jak wspominałem, w COZL należy bezwzględnie sytuację uporządkować, bo tak jak jest dzisiaj, być po prostu nie może. 

     

    – Jakie są Pańskie prognozy na najbliższe wybory do sejmiku województwa lubelskiego?

    – Na to pytanie odpowiem Panu 22 października, po pierwszej turze wyborów. W województwie lubelskim będzie bardzo zdecydowana rywalizacja pomiędzy Prawem i Sprawiedliwością i PSL. Pamiętajmy, że w 2014 r. były dwa zjawiska. Po pierwsze, PiS wygrało wybory w województwie, ale decyzje centralnych władz PSL spowodowały zawiązanie koalicji PO-PSL. Takie koalicje funkcjonowały w całej Polsce. Bywało, że najsilniejsza parta w województwie nie rządziła nim. I to jest sytuacja specyficzna, ale w demokracji oczywiście możliwa. Powoduje to, że PSL na Lubelszczyźnie ma obowiązek rozliczyć się z zarządzania województwem. Co więcej, w 2014 r. były tzw. wybory sporne. Mieliśmy do czynienia z rekordową w skali światowej ilością głosów nieważnych – było to ok. 1,8 mln głosów w całej Polsce. Pojawiały się opinie, że wyniki tych wyborów nie oddawały preferencji politycznych wyborców. Formułowano również mocniejsze teorie, że wybory miały być sfałszowane. Żadna władza sądownicza tego nie potwierdziła. W najbliższych wyborach z kolei prawdopodobnie będziemy mieli faktyczną weryfikację skali poparcia dla poszczególnych stronnictw, przede wszystkim w wyborach do sejmiku. Te wybory są kluczowe, bo są polityczne. Je najłatwiej policzyć, najłatwiej zmierzyć wynik, najłatwiej te wyniki porównywać. Znacznie trudniej jest w przypadku wyborów gminnych czy powiatowych, gdzie Polacy głosują przede wszystkim na komitety, które są lokalne, albo udają lokalne, bo i z takimi przypadkami mamy do czynienia. Polacy bardzo często nie widzieliby w roli wiodących polityków znanych z pierwszych stron gazet, lecz raczej tych, którzy się nazywają działaczami samorządowymi. Ponadto bardzo często w wielu gminach – na Lubelszczyźnie również się to zdarza – mamy tzw. elitę gminną, która jest bezalternatywna. Trudno znaleźć alternatywne środowisko, które mogłoby przejąć odpowiedzialność za gminę. Tak to się poukładało w wyniku procesów społecznych, które w Polsce zaszły po II wojnie światowej.