ŚWIDNIK · MEŁGIEW · PIASKI · TRAWNIKI        GAZETA BEZPŁATNA

niedziela 21 lipca 2019, Imieniny obchodzą: Andrzej, Wiktor
  • Strona główna
  • Zasięg
  • Redakcja
  • Reklama
  • Napisz do nas
  • Archiwum
  • Odznaczony przez prezydenta

    – To największe poświęcenie – nieść bezinteresowną pomoc drugiemu, często z narażeniem życia – mówił prezydent Andrzej Duda podczas wręczania odznaczeń zasłużonym w ratowaniu życia i mienia. 

     

    Uroczystość miała świdnicki akcent, jednym z nagrodzonych medalem był Szymon Duher, szeregowy Wojskowej Obrony Terytorialnej, który wszedł do płonącego mieszkania, by ratować mieszkających tam ludzi. 

     

    Do zdarzenia, o którym mowa doszło w kwietniu tego roku. W bloku przy ul. Hallera wybuchł pożar. Szymon Duher, student bezpieczeństwa narodowego i żołnierz 2 brygady Obrony Terytorialnej w momencie, gdy zaczęło się palić, przejeżdżał obok budynku. 

     

    fot. Krzysztof Sitkowski/ KRPR

     

    – Wracałem skuterem z dziewczyną, gdy usłyszeliśmy wybuch. Pojawił się dym, a po tym, jak podszedłem do okna, zaczęły się krzyki. Ludzie natychmiast zadzwonili na pogotowie. Drzwi do mieszkania były uszkodzone, więc usunąłem je z drogi i wszedłem do mieszkania, w którym siedział poparzony mężczyzna. Cały czas krzyczał i jęczał, a po tym, jak go wyprowadziłem wpadł do mieszkania naprzeciwko. Powiedział, że w mieszkaniu jest jeszcze jedna osoba, ale ogień był zbyt silny bym mógł tam wejść – opowiadał o pożarze Duher.

     

    To jednak nie był koniec całej akcji ratowniczej, którą przeprowadził świdniczanin. 

     

    – Wybiegłem na dwór, żeby oprzytomnieć i wtedy usłyszałem krzyk dzieci. Z mieszkania na piętrze wydobywał się dym. Pomyślałem, że wybuchł gaz. Przebiegłem klatkę na oślep i zastałem dzieci same w mieszkaniu. Ognia nie widziałem, ale dymu było mnóstwo. Postanowiłem sprowadzić dzieci na dół. Pytały, czy umrą, czy je uratuję. Kazałem im zamknąć oczy i wstrzymać oddech jak długo potrafią. Po tym zbiegliśmy na dół – opowiadał świdniczanin. 

     

    Jak sam twierdzi, w przeprowadzeniu akcji pomogły mu studia i szkolenie w ramach obrony terytorialnej. 

     

    – Czułem strach, ale się nie zestresowałem. Do tego, jak działać przygotowały mnie szkolenia WOT – dodał Duher. 

     

    Szeregowy był jednym z kilkudziesięciu odznaczonych przez prezydenta osób. Andrzej Duda podczas uroczystości powiedział, że to dla niego zaszczyt móc wręczyć odznaczenia za dzielność, ofiarność i odwagę.  – Można być bohaterem czasu pokoju. Tego nigdzie nie uczą, nie uczą jak mieć odwagę, nie uczą w szkole, że trzeba ratować życie drugiego człowieka – mówił, dodając, że można się nauczyć pierwszej pomocy, ale najpierw trzeba mieć siłę osobistej decyzji, impuls, by rzucić się z pomocą. Prezydent dziękował odznaczonym za postawę bohaterstwa, niezłomności, wielkiej odwagi.

     

    Prezydent zaznaczył też, że dwa odznaczenia zostały przyznane pośmiertnie. Otrzymał je Emil, który miał zaledwie 14 lat, kiedy skoczył na pomoc tonącej dziewczynce. 

     

    – Emila niestety zabrała woda, dziewczynkę uratowano – mówił.

     

    Dodał również, że odznaczenie przyznano pośmiertnie mężczyźnie, który ratował z pożaru swoją rodzinę i zapłacił za to życiem. 

     

    – Wszyscy ci, którzy oddają życie za swoich przyjaciół, realizują największe zobowiązanie ewangeliczne. Są w związku z tym w jakimś sensie ludźmi świętymi. Ale przede wszystkim są bohaterami. Wierzę, że przez długie lata będą pamiętani jako bohaterowie, jako herosi – powiedział prezydent.  

     

    Szer. Szymon Duher został już wcześniej odznaczony świdnickim medalem Nil Virtuti Civili Invium. PAK