ŚWIDNIK · MEŁGIEW · PIASKI · TRAWNIKI        GAZETA BEZPŁATNA

sobota 17 sierpnia 2019, Imieniny obchodzą: Anita, Julianna
  • Strona główna
  • Zasięg
  • Redakcja
  • Reklama
  • Napisz do nas
  • Archiwum
  • Szczęście tkwi w głowie

    Pracuje jako terapeuta zajęciowy, a jej pasją jest sport, choć trudno powiedzieć co właściwie jest najważniejsze w życiu Anny Angelloni-Wójcik. Jak sama podkreśla, najważniejsze jest życie i wykorzystanie tego, co od niego dostaliśmy. I nie są to tylko słowa, ponieważ Świdniczanka pokazuje na co dzień, że nie ma rzeczy niemożliwych.

     

     

    Piłka nożna, siatkówka, pływanie, a może maraton? Nie! Niestety sport ten nie jest zbyt popularny i niewiele o nim słychać w naszym mieście, dlatego chcielibyśmy przedstawić kulturystkę, a dokładnie zawodniczkę fitnessu sylwetkowego. To właśnie dziedzina sportu, na jaką postawiła pani Anna. Właśnie przygotowuje się na kolejne zawody i będzie reprezentowała Polskę i Świdnik podczas Mistrzostw Europy WPF w Rzymie, które odbędą się 8 czerwca. 

     

    – To fakt, ta dziedzina sportu nie jest zbyt rozpowszechniona, a wymaga takich samych nakładów pracy i kosztów jak ogólnie znane piłka nożna czy siatkówka. Fitness sylwetkowy to specyficzna kategoria fitnessu, gdzie występujemy w odpowiednich strojach, makijażu i szpilkach. Mimo tej oprawy to przede wszystkim ciało musi być przygotowane. Mięśnie muszą być poseparowane. Zawody odbywają się ósmego czerwca, a więc czasu na poprawienie formy i dopracowanie wszystkiego mam już niewiele – podkreśla pani Anna.

     

    Czasu zostało niewiele. Jak zatem wyglądają przygotowania do mistrzostw? 

     

    fot. Archiwum Anny Angelloni-Wójcik

    – Sport to pasja, ale na co dzień pracuję jako terapeuta zajęciowy w Środowiskowym Domu Samopomocy PSONI w Świdniku. Przed zawodami mam zazwyczaj trzy treningi dziennie. Na początek trening poranny przed pracą. Potem wracam do domu i tradycyjnie rodzina, dom, obiad i drugi trening. Potem jadę do Lublina, gdzie prowadzę zajęcia fitness i treningi personalne, ponieważ zajmuję się również tym. Na koniec powrót do domu, kolacja i trzeci trening. I tak od przysłowiowego poniedziałku do piątku. Oczywiście to przed mistrzostwami. Kiedy nie startuję, wystarcza mi jeden trening dziennie – tłumaczy Anny Angelloni-Wójcik.

     

    Taki reżim przynosi efekty i ubiegły rok zawodniczka może zaliczyć do udanych. Brała udział w Debiutach WPF/IBBF, gdzie zajęła drugie miejsce. Taką samą lokatę uzyskała podczas Mistrzostw Polski WPF/IBBF. Kolejne sukcesy to szóste miejsce zajęte w Mistrzostwach Europy WPF/IBBF odbywających się we Francji, drugie miejsce w Pucharze Polski WPF/IBBF, czwarta lokata podczas Mistrzostw Świata WPF/IBBF w Belgii. 

     

    – Zdobyłam też pierwsze miejsce w Pucharze Polski NAC oraz szóste podczas Mistrzostw Świata NAC. W zeszłym roku włożyłam w to dużo pracy, ale jak widać przyniosło to efekty – mówi zawodniczka.

     

    Co ciekawe, można powiedzieć, że pasja pani Anny powstała dzięki jej chorobie, ponieważ przygodę ze sportem zaczęła dopiero po trzydziestym roku życia. Wcześniej chorowała i jak to się zwykło mówić – lekarze byli bezradni, a wybawieniem okazały się sport i odpowiednia dieta.

     

    – Od dziecka chorowałam na astmę i w szkole nigdy nie uczestniczyłam w lekcjach wuefu. A że była to ciężka astma to wiecznie leżałam w szpitalu albo wyjeżdżałam do sanatoriów. Do tego wciąż brałam leki sterydowe. Potem przyszła dorosłość i wcale nie było lepiej. Wreszcie po kolejnej porcji antybiotyków powiedziałam dość. Coś tu jest nie tak. Lekarze mnie leczą, a je jestem nadal chora. Jako że jestem też dietetykiem, to zaczęłam od zmiany diety. To stopniowo przynosiło efekty, więc zaczęłam powoli i stopniowo trenować. Kiedy po jakimś czasie poszłam do lekarza, to nie mógł uwierzyć w wyniki mojej spirometrii. Wiadomo, że nie były one jakieś rewelacyjne, ale dla mojego przypadku okazały się wyjątkowo dobre. No i od tamtej pory już nie odpuszczam – opowiada pani Anna.

     

    Jako dietetyk pani Anna podkreśla, że dieta jest niezwykle ważna w naszym życiu.

     

    – Wydawałoby się, że wszyscy zdajemy sobie z tego sprawę, ale jednak zazwyczaj nie stosujemy się do tego. Warto żyć w myśl zasady, że jelita to nasz drugi mózg. Dosłownie, ponieważ to, co jemy i jaka jest kondycja naszego przewodu pokarmowego wpływa na resztę organizmu. Jeśli uregulujemy tę sprawę poczujemy się znacznie lepiej i każdemu to mówię. Poza tym, żeby poczuć pierwsze efekty, wystarczy trzymać się trzech zasad. Regularne posiłki, odstawienie cukru i picie dużej ilości wody. Po miesiącu każdy poczuje się lepiej, a jeśli doda do tego aktywność fizyczną, to życie jest jego – śmieje się pani Anna.

     

    Dieta i aktywność to jednak nie wszystko. Jak podkreśla pani Anna bardzo ważne jest podejście do życia i to co mamy w głowie.

     

    – Moje motto życiowe brzmi, że wszystko jest w głowie, a życie mamy tylko jedno, więc sprawmy byśmy czuli się w nim szczęśliwi. Nie zapominajmy o tym, że nie jesteśmy kotami i nie mamy siedmiu żyć. Wykorzystajmy zatem to jedno w stu procentach – mówi Anna Angelloni-Wójcik.   

     

    Wypada zatem zastosować się do rad dietetyka i trenera personalnego w jednym, i cieszyć się życiem. My zaś życzymy sukcesów podczas najbliższych mistrzostw. MJ