ŚWIDNIK · MEŁGIEW · PIASKI · TRAWNIKI        GAZETA BEZPŁATNA

wtorek 28 stycznia 2020, Imieniny obchodzą: Walery, Radomir
  • Strona główna
  • Zasięg
  • Redakcja
  • Reklama
  • Napisz do nas
  • Archiwum
  • Normy i jakość LU dla mieszkańców Świdnika

    Rozpoczęliśmy cykl, na łamach którego świdniccy przedsiębiorcy mogą opowiedzieć o swoich bolączkach, związanych z funkcjonowaniem ich firm. Zaprosiliśmy ich też do przedstawiania pomysłów na poprawę jakości życia w naszym mieście, zarówno dla przedsiębiorców, jak i dla mieszkańców.
    Jak się okazuje tymi problemami zainteresowani są nie tylko przedsiębiorcy. Mieszkańcy, oprócz szukania przysłowiowych dziur w chodnikach, zwracają baczną uwagę na to gdzie i jak wydają swoje pieniądze. Krótko mówiąc płacąc, chcą otrzymać dobry produkt i usługi nie odbiegające jakością od lubelskich.
    Pan Michał, mieszkający przy ul. Kosynierów, zaproponował przedsiębiorcom kilka pomysłów oraz wytłumaczył, jak według niego wyglądać powinien dzisiejszy patriotyzm.

    Tomasz Gekon: Zwrócił Pan uwagę na wypowiedzi świdnickich przedsiębiorców na naszych łamach.
    Pan Michał: Wydaje mi się, że takie forum jest potrzebne, ale nie tylko po to, żeby narzekać. Myślę, że warto, aby w końcu przedsiębiorcy się zrzeszyli, aby zastanowić się, jak zachęcić i przyciągnąć do siebie mieszkańców, czyli potencjalnych klientów, do kupowania w ich sklepach i korzystania z ich usług. Warto przypomnieć naszym przedsiębiorcom, że nie chodzi tu tylko o pieniądze, czyli przysłowiowe – jak najtaniej – ale o również o jakość ich usług. Podam przykład. Ostatnio robiłem remont w mieszkaniu i wszystko, począwszy od materiałów budowlanych, poprzez armaturę, aż po farby i wykończeniówkę, kupowałem w Świdniku. Powstał jednak problem, który okazał się dla mnie dość duży. Większość sklepów zapewniała co prawda dowóz, ale nie był on równoznaczny z wniesieniem towaru do domu. To naprawdę niewiele, ale w Lublinie to standard.

    Proste, a przyciąga. Pan nie tylko tu mieszka, ale również prowadzi działalność gospodarczą.
    – Tak. Pracuję w branży usługowej i zastanawiałem się nad problemem zrzeszenia przedsiębiorców. Niektórzy, mogą uznać mój pomysł za niedorzeczny w dzisiejszych czasach, ale uważam, że jeżeli chcemy być konkurencyjni, to powinniśmy zastanowić się nad jakimś programem lojalnościowym.

    Stary i jakże często wykorzystywany pomysł. Wątpię, żeby się sprawdził.
    – To prawda, ale proszę się jednak nad tym chwilę zastanowić. Można byłoby do tego zachęcić także wciągnąć lokalnych producentów. Czy idąc do sklepu nie zwróciłby pan uwagi na towary oznaczone znakiem LU, gwarantującym doskonałą jakość? Dlaczego nie mielibyśmy chwalić się, że coś pochodzi z naszego regionu i premiować naszemu klientowi takich zakupów? To dotyczy również usług.

    To ma sens, ale myśli Pan, że to mogłoby się udać?
    – Stara zasada, jeśli się nie spróbuje, to się nie będzie wiedziało. A to nie musiałoby wcale wiele kosztować. Owszem, wypracowanie takiego programu i norm LU byłoby czasochłonne, ale jakże perspektywiczne! Wszyscy byliby zadowoleni – przedsiębiorcy i klienci, no a na koniec władze, bo do kasy miasta spływałyby większe pieniądze.

    Myślę, że i teraz spływają wystarczające.
    – A ja uważam, że nie są takie, jakie mogłyby być. Wiele osób korzysta z usług i kupuje w Lublinie, a nasze osiedlowe sklepiki powoli podupadają. Uważam się za lokalnego patriotę. Kupując w Świdniku, okazuję ten swój patriotyzm. W obecnej chwili, kiedy nie musimy walczyć o wolność ani bić się na froncie, to chyba jest najlepszy sposób na pokazanie swojego przywiązania do tej „małej ojczyzny”? Wspieranie „swoich”. Oni dzięki temu zasilą kasę miasta, a co za tym idzie, te pieniądze będą mogły zostać wykorzystane na rozwój Świdnika.

    Są markety, więc te małe sklepiki i tak powoli tracą rację bytu.
    – Nie stawiałbym granicy pomiędzy marketami a małymi sklepikami. Przecież one funkcjonują właśnie tutaj, w Świdniku, zarówno w tych wielkich sieciach handlowych, jak i w osiedlowych budkach, pracują głównie świdniczanie. Dlaczego pozbawiać ich pracy, szukając usług i towarów w Lublinie? A z drugiej strony warto wspomnieć też o świdnickim Społem. Może przestarzała, ale marka z tradycjami. Dlaczego tego nie wyeksponować?

    No tak. A ze strony mieszkańca? Czego Panu najbardziej brakuje w tym mieście?
    – Basen Avii. Mnie może ten problem nie dotyka bezpośrednio, ale ktoś mógłby w końcu się tym zająć. Jest jeszcze jedna sprawa, która mnie nurtuje – straż miejska. Nie zamierzam się zastanawiać, czy powinna istnieć czy nie, bo zaprzeczyłbym sam sobie. W końcu pracują w niej ludzie „od nas”, ze Świdnika. Intryguje mnie coś innego. Może się czepiam, ale nie widzę powodu, aby strażnicy poruszali się po mieście samochodem. Przez Świdnik można spokojnie przejść w ciągu dwudziestu minut! Owszem, są interwencje, wymagające szybkiej reakcji, więc ten samochód jest potrzebny, ale czy na co dzień? Ponadto, wieczorami, kiedy patrole są najbardziej potrzebne, to strażników na ulicach już nie widać. Może w tych godzinach już nie pracują? Niech pan spróbuje przejść w nocy ulicą Kosynierów, przy tym ciągu pubów i sklepów. Nie chcę być co krok nagabywany o złotówkę czy papierosa, nie mając pewności czy zaraz nie zostanę pobity, bo odmówię. Generalnie, straż miejska nie powinna siedzieć w ciepłych pomieszczeniach czy samochodach, ale zwyczajnie nam służyć i wspomagać pracę policji.

    Wróćmy na koniec do przedsiębiorców.
    – Myślę, że jeśli oni sami się nie wezmą za swoją promocję i nie zaczną zachęcać tych 40 tysięcy potencjalnych klientów do korzystania z ich usług, to wkrótce będą musieli pomyśleć o innym sposobie zarabiania na życie.
    Dziękuję za rozmowę.

    Tomasz Gekon